SŁUCHANIE ZE ZROZUMIENIEM – DLACZEGO JEST TAKIE TRUDNE?

Photo by Sandy Millar on Unsplash


Dzisiaj przyjrzymy się bliżej kwestii słuchania ze zrozumieniem, albo raczej: powszechnemu problemowi słuchania bez zrozumienia 😉

Słuchanie jest to taka ciekawa umiejętność, która często dzieli ludzi na dwie grupy – jedni słyszą, rozumieją, i zupełnie nie widzą w czym jest problem; inni nie słyszą i niezależnie ile razy nagrania by nie przesłuchali – nadal nie usłyszą.

Dlatego tych drugich słuchanie może przerażać, bo w przeciwieństwie do czytania czy gramatyki, nie da się tutaj otworzyć słownika lub książki i znaleźć poprawnej odpowiedzi, bo tutaj wcale o poprawną odpowiedź nie chodzi. Chodzi o to, czy słyszysz, czy nie słyszysz… tylko że jak nie słyszysz, to naprawdę ciężko to zmienić. Powiem więcej, w obrębie rozwiązywania jednego konkretnego zadania jest to często niewykonalne.

Zanim utoniecie w poczuciu beznadziei – spokojnie. Celem niniejszego wpisu jest wyjaśnienie wam, co sprawia, że słuchanie jest dla nas na początku (i w środku) nauki języka takie trudne, a też co ważniejsze – co zrobić, by jednak nasze umiejętności ruszyły w dobrym kierunku.

Zacznijmy jednak od początku.

Czy rozumienie ze słuchu jest ważne?

Nie, no dobra, żartuję z tym nagłówkiem. Nie będę marnować waszego czasu na pływanie w oczywistych oczywistościach, mamy trudniejsze sprawy przed sobą.

Gdyby jednak jakimś cudem ktoś miał wątpliwości, to żeby formalnościom stało się zadość: tak, słuchanie ze zrozumieniem jest piekielnie ważne, niektórzy twierdzą nawet, że ważniejsze niż mówienie. Tu nie będę się spierać, bo zaraz wejdziemy na teren filozoficzny, a ja do filozofii nigdy nie miałam zbyt wiele cierpliwości, niemniej jednak – słuchanie to połowa skutecznej komunikacji. Celem nauki języka jest skuteczna komunikacja. Zatem – rozumienie ze słuchu jest ważne i należy się go uczyć.

Dobrze, to to mamy już z głowy. Przejdźmy więc do ciekawszych rzeczy.

Dlaczego słuchanie przysparza tyle trudności?

I to nie tylko osobom na poziomie początkującym, chociaż to może mieć raczej coś wspólnego z faktem, że słuchanie jest umiejętnością, na którą dość rzadko kładzie się odpowiednio duży nacisk na zajęciach językowych w szkole. Dlatego też zdarza się, że choć mamy gramatykę i słownictwo już na poziomie średnio zaawansowanym – lub nawet wyżej! – to słuchanie jest dla nas wciąż czarną magią.

Pytanie brzmi: dlaczego?

Jest to najczęściej mieszanka kilku czynników:

  • zbyt mały nacisk na rozumienie ze słuchu na początku nauki języka
  • ćwiczenie jest niedopasowane do naszego poziomu
  • zbyt mały zasób aktywnego słownictwa

Co zrobić, kiedy stwierdzimy, że jeden – lub wszystkie – z tych czynników wystąpiły i u nas? Po kolei.

Było za mało słuchania? Czas nadrobić!

Jeśli uznacie, że w waszej dotychczasowej nauce pojawiło się niedostatecznie wiele słuchania ze zrozumieniem – nie załamuj się. Samo czytanie tego wpisu znaczy, że jesteście na dobrej drodze 😉 Liczę, że ten wpis doda wam motywacji i gdy go przeczytacie, poszukacie odpowiednich dla siebie materiałów – nie przesadzając z ich ilością –  i ruszycie do boju!

Tak, to wszystko w tej materii, bo też sprawa jest prosta – nie mylić z „łatwa”. Bo łatwo wam nie będzie – być może tekst słuchany, od którego będziecie zaczynać, będzie musiał być o dwa poziomy niższy od waszego obecnego. Przykro mi, nie obejdzie się bez przełknięcia dumy i zakasania rękawów.

Za to jak zaczniecie teraz, efekty zaczną być widoczne już wkrótce. Zwłaszcza jeśli słuchanie ze zrozumieniem to był wasz odwieczny wróg, zobaczycie, że pokonanie go – albo nawet podjęcie walki – niesamowicie podbuduje wasze samopoczucie!

Motyka? Słońce?

Kwestia kolejna: jeśli słuchacie nagrania wielokrotnie, a mimo wszystko ledwo wyłapujecie główną myśl, a pytania do tekstu to już w ogóle jakiś kosmos – zatrzymajcie się, złapcie oddech i zastanówcie się: może warto zrobić krok do tyłu? Może warto posłuchać tekstu o poziom lub pół poziomu niżej?

WAŻNE: nie przejmuj się, jeśli w tym momencie zorientujesz się, że twój poziom rozumienia ze słuchu nie odpowiada twojemu “ogólnemu poziomowi” (lub też poziomowi, na którym technicznie, wg arbitralnej rozpiski w szkole, powinieneś się znajdować). To nie ma najmniejszego znaczenia – poważnie, dwa palce w serce.

Czego nie robić:

  • załamywać się
  • tłuc głową w blat biurka
  • uznać, że jesteśmy beznadziejni, zaprzepaściliśmy lata nauki, nic nie ma sensu i na pewno nigdy nie nauczymy się tego pie… *ekhem* pieczarkowego angielskiego/niemieckiego/tu-wstaw-język-który-cię-dręczy

Co robić:

  • NATYCHMIAST przestać zadręczać się nagraniami powyżej swojego poziomu
  • iść na spacer [w chwili obecnej poleca się rejony raczej mniej zaludnione 😉 ]
  • przemyśleć sobie stwierdzenie, że cofnięcie się do materiałów na niższym poziomie to nie jest przyznanie się do porażki, tylko wręcz przeciwnie – to może być właśnie pierwszy krok do sukcesu

Pamiętajcie, że więcej wyniesiecie z ćwiczeń na własnym poziomie. Zbyt wysoka poprzeczka bardzo łatwo sprawi, że zwątpicie w siebie oraz w swój przyszły językowy sukces, a to już brzmi jak początek samospełniającej się przepowiedni.

Nie zrozumiesz ze słuchu słów, których nie znasz

Ostatnia sprawa: nasz zasób aktywnego słownictwa. Co ma piernik do wiatraka? Przecież w słuchaniu jakby nie patrzeć – słuchamy, a nie produkujemy. Po co nam aktywna znajomość słownictwa?

Oczywiście pomijając sam fakt, że słownictwo jest fundamentem nauki języka i zawsze jest ważne, pozostaje jeszcze sprawa tego, w jaki sposób nasz mózg przetwarza słyszane informacje.

Nie zagłębiając się w nudne szczegóły – kiedy słuchamy tekstu, nasz mózg zaczyna budować bazę skojarzeń z tematem, na podstawie których wysnuwa przypuszczenia odnośnie tego, co spodziewa się usłyszeć.

Weźmy na przykład początek polskiego zdania:

“Czy możesz mi podać s…?”

Zdanie jest urwane, bo wyobrazimy teraz sobie, że uczymy się polskiego jako języka obcego i usłyszeliśmy niemal wszystko, ale to ostatnie słowo nam się jakoś tak niewyraźnie zlało w audio-breję. I teraz nasz mózg zaczyna automatycznie grać w Familiadę… przyznać się, kto w głowie sobie uzupełnił zdanie słowem “sól”? 😉

Jak się zastanowimy nad tym dłużej to sens miałyby jeszcze następujące słowa: “sałatkę”, “salami”, może też “smalec”.

Jakich słów raczej nie spodziewamy się usłyszeć: “samolot”, “samochód”, “Słowację”.

Powiem więcej, jakbyśmy te słowa faktycznie usłyszeli, to dopiero nasz mózg zrobiłby śmiesznego fikołka ze zdziwienia i na pewno kazałby się nam dopytać, czy się aby na pewno nie przesłyszeliśmy.

A dlaczego? A no dlatego, że nasza dobra znajomość ogólnego kontekstu, w którym zazwyczaj słyszy się zwrot “czy możesz mi podać…?” momentalne zawęża nam zbiór słów, których nasz mózg zaczyna się spodziewać. Możnaby rzec: na które nasz słuch nagle się “wyostrza”.

Problem w tym, że o ile ten mechanizm działa bardzo sprawnie w czasie korzystania z naszego języka ojczystego, to na początku – i w środku – nauki języka obcego zwyczajnie nam go brakuje.

I to od razu powinno nam wyjaśnić i zobrazować, jak dużą przeszkodę musimy na początku przezwyciężyć. Oczywiście to nie tak, że nagle musimy się nauczyć obchodzić bez tego mechanizmu. Przeciwnie, my ten mechanizm musimy sobie wypracować.

Jak? Właśnie poprzez budowanie bazy słownictwa. Uczymy się zwrotów, uczymy się kolokacji*, i im szybciej jesteśmy w stanie przywołać w głowie dane słówko, tym większa szansa, że nasz mózg w trakcie słuchania je rozpozna. Co więcej, rozpozna i pomoże nam stworzyć na jego podstawie sieć przewidywanych słów, które potencjalnie zaraz usłyszy. A to już są poważne pierwsze kroki do zrozumienia całego tekstu.

[*kolokacje to, krótko mówiąc, luźne połączenia międzywyrazowe, które jednak wraz z postępem nauki trzeba sobie przyswajać po to, żeby brzmieć naturalnie; przykładowo: weźmy słowo “ciasto”, które po polsku możemy “wyrabiać”, “jeść”, “wałkować” lub “upiec”, ale już “ubijać”, “stworzyć”, czy “wytwarzać” w połączeniu z “ciastem” brzmi nienaturalnie, chociaż jakby ktoś nam tłumaczył jak “wytwarzać ciasto drożdżowe” to przecież zrozumiemy o co mu chodzi]

Pomyślcie o tym w ten sposób: na początku treść słuchania ze zrozumieniem to cień rzucony na ścianę obłożoną piękną fototapetą. Kiedy rozpoznamy jakieś słówko to jakbyśmy zapalali punktową latarkę i oświetlali mały fragment tej ściany. Nadal jednak ciężko nam odgadnąć, co fototapeta przedstawia, ale mamy już jeden element układanki. Co więcej, światełko pozwala nam dostrzec troszkę więcej niż tylko dokładnie ten punkt, który oświetliliśmy – rozjaśnia nam też odrobinkę okolice tego miejsca – mówię tu o znajomości kolokacji oraz przewidywaniu nadchodzących treści.

Im więcej słówek rozpoznamy, tym więcej punktów światła pojawia się na ścianie.

Im więcej znamy kolokacji, tym te punkty robią się większe.

W ten sposób nawet nie oświetlając całej ściany – czyli nie rozumiejąc wszystkich słów z osobna – wkrótce będzie nam łatwo odgadnąć co dokładnie przedstawia ta fototapeta.

A przedstawia ślicznego acz leniwego czarnego kota. Czemu? Bo to moja metafora i mam taki kaprys.

Jednym słowem: żeby zrozumieć tekst ze słuchu, nie musicie znać wszystkich słów, które w nim występują. Nie przejmujcie się więc, jak umknie wam to czy owo. Ważne jest, by słowami, które już znamy, operować sprawnie i znać konteksty, w których się pojawiają – wtedy nie tylko łatwiej je usłyszymy, ale też jednocześnie ułatwimy sobie dalsze słuchanie.

A to chyba wspaniale obrazuje fakt, że różnych umiejętności językowych – czytania, mówienia, pisania, słuchania – naprawdę najlepiej się uczyć razem, ponieważ tworzą one siatkę powiązań, gdzie jedno ułatwia drugie… ale też braki w jednym rzutują na trudności w innych.

Zatem uczcie się z rozmachem! 😉 I na dzisiaj to tyle. Ciao!


Jeśli spodobał się wam mój wpis – lub królik w nagłówku – nie krępujcie się, podzielcie się nim na Facebooku ze znajomymi!

2 myśli w temacie “SŁUCHANIE ZE ZROZUMIENIEM – DLACZEGO JEST TAKIE TRUDNE?

  1. I dlatego naukę francuskiego zaczęłam od oglądania musicali 😛 Nie, tak naprawdę oglądam francuskie musicale, bo są cudowne, a w pewnym momencie pojawiła się chęć zrozumienia tego języka. Jednak jeśli chodzi o rozumienie ze słuchu to mam nieco braków – w mojej książce, z której się uczę, niestety nie ma tekstów do rozumienia ze słuchu… Mam nadzieję, że mimo wszystko uda mi się rozwiązać jakoś ten problem…

    Polubienie

    1. Ja niestety nie jestem na bieżąco ze swoim francuskim, a w zasadzie to nawet nie powinnam używać określenia „mój francuski”, bo takowy już niestety nie istnieje. Jeśli mimo to mogłabym coś poradzić, to wydaje mi się, że na pewno znajdziesz w sieci mnóstwo podcastów. Jeśli jesteś na poziomie podstawowym/średnio zaawansowanym i jesteś średnio osłuchana, pewnie znalazłyby się gdzieś jakieś „News In Slow French”. Samo wysłuchanie takich wiadomości raz na parę dni naprawdę może sporo zmienić, w dodatku sprawia, że język francuski zaczyna ci się pojawiać niejako „poza” podręcznikiem. A nawet jak na początku niewiele rozumiesz, to i tak często łatwiej się domyślić jak wiesz, że treść jest „bieżąca” i wiesz ogólnie czego się można spodziewać (koronawirus, szczepionka, dystans społeczny, kryzys ekonomiczny… no same fajne rzeczy!… Ekhem.)
      Trzymam kciuki za twój francuski! 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: